Woda życia

OWJ4GFE7S2Oczywiste jest stwierdzenie, że składamy się w większości z wody. Młody człowiek nawet jeszcze bardziej składa się z wody – stosunek wody wewnątrz komórek do wody poza komórkami wynosi 1,2 do 1. Z wiekiem zawartość wody w komórkach spada i u 60-latka wynosi już tylko 0,8 do 1. Dlatego w późniejszym wieku trzeba pić więcej, odwodnienie organizmu jest groźniejsze. A do czego potrzebna jest nam woda? Okazuje się że do wszystkiego, większość funkcji organizmu przebiega z udziałem wody. Utrata 10% wody z organizmu oznacza praktycznie niezdolność do jakiegokolwiek wysiłku fizycznego natomiast utrata 20% może spowodować śmierć.

Podczas upalnego lata słyszymy w radio i telewizji komunikaty o tym, żeby dużo pić, bo grozi nam odwodnienie. Ale prawda jest taka, że przez cały rok za mało pijemy. Ile razy mieliście uczucie zmęczenia albo bólu głowy a w tym samym czasie pragnienie? Wystarczy wypić szklankę zwykłej wody a zaraz wraca energia i wkrótce głowa mniej boli. I pamiętajcie, gdy chce się pić to już jest za późno. W tym sensie, że negatywne skutki odwodnienia już zachodzą w organizmie, więc powinniśmy tak pić, żeby nie dochodzić do stanu „chce mi się pić”.

Co daje picie? Przede wszystkim picie większej ilości wody może poprawiać nastrój i dodawać energię. Ale również poprawiać trawienie (tylko mi nie popijać podczas posiłków), oczyszczać organizm usuwając toksyny, poprawiać wytrzymałość fizyczną, nawilżać skórę i wiele innych. Ale już nawet wymienione wyżej korzyści powinny każdego przekonać do zwrócenia uwagi na utrzymywanie odpowiedniego poziomu wody w organizmie. Picie to tak prosta rzecz a tyle daje. Jak to ładnie ujęto po angielsku, to jest „value for money” (najwyższa wartość za najmniejsze pieniądze).

Tak jak z większością działań prozdrowotnych, o których chcę pisać, problemem nie jest to, że o nich nie wiemy. Problemem jest to, że ich nie stosujemy. Dlaczego? Bo mamy mnóstwo zajęć i napoje nie zawsze są pod ręką. Bo jest to tak banalne i oczywiste, że nie przykładamy odpowiedniej wagi do tego. Bo po prostu zapominamy? Był taki okres, kiedy pokazywano różne gwiazdy i celebrytki z butelką wody mineralnej w ręku, zawsze i wszędzie. Może one jednocześnie reklamowały tą wodę, nie pamiętam. Ale może warto nosić ze sobą butelkę albo buteleczkę. Pracujemy w biurze? – zawsze niech stoi przy komputerze szklanka czy kubek. Tylko w takiej odległości aby nie potrącić, wylewając wszystko na klawiaturę. Gdy napój stoi w zasięgu wzroku, popijanie następuje wtedy niejako automatycznie. To samo jak ktoś pracuje w domu, przy komputerze (mój przypadek). Dla tych co lubią dużo siedzieć w samochodzie jest zawsze miejsce na butelkę w zasięgu ręki. Inne przypadki pozostawiam Waszej wyobraźni. Jedyne co zdecydowanie odradzam, to popijanie wodą czy innymi napojami posiłków (rozcieńczanie soków trawiennych). Wyjątkiem są napoje „fermentowane”: piwo czy wino.

Fajną sprawą jest poranne nawodnienie wyspanego ciała. Pod wpływem mojej ulubionej blogerki od zdrowej żywności zacząłem rozpoczynać dzień od szklanki wody z cytryną. Wspaniale orzeźwia, budzi, nadaje energii. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że większość z nas rano gdzieś pędzi i nie ma czasu na głupoty, więc ja robię to tak. Mniej więcej raz na tydzień wyciskam sok z dwóch cytryn, przelewam do kubeczka plastikowego i wstawiam do lodówki. Znakomity jest taki kubeczek, jaki dają w samolotach, z cienkiego tworzywa, co to go sok nie zwilża, z cienkim brzegiem. Przy codziennym nalewaniu, sok nie ścieka po zewnętrznej ściance i nie pozostawia lepkiej plamy na półce lodówki. No i jak widzicie, dwie cytryny na tydzień oznacza, że moja woda z cytryną nie wykręca wnętrzności tylko daje miłe orzeźwienie.

img_8443

Pozostaje jeszcze kwestia co pić. Ogólnie rzecz biorąc co kto lubi, o ile nie zawiera to cukru i innych szkodliwych dodatków. Picie różnych napojów barwionych, gazowanych, słodzonych, wzmacnianych tauryną itp. to coś jakby teraz uprawiać jogging w centrum Krakowa. Natomiast na pewno poza herbatą, zupą i innymi źródłami wilgoci należy również pić dużo, po prostu, czystej wody.

PS. Kiedyś woziłem całe zgrzewki wody mineralnej ze sklepu. Teraz piję wodę z kranu, którą przepuszczam przez dzbanek filtrujący – według mnie następuje niewielka poprawa smaku a jednocześnie woda ta nadaje się do ekspresu do kawy (w którym już nie stosuję filtra) oraz do czajnika, który już nie zarasta kamieniem. Myślę, że już w wielu regionach Polski kranówka jest dobra do picia a oszczędzamy pieniądze i butelki PET.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s