Suplementy diety

Określenie suplementy diety niezbyt dobrze mi się kojarzy: intensywna reklama połączona z niską wiarygodnością. Podobnie różne cudowne środki, na przykład powodujące szybką utratę wagi bez efektu jojo albo likwidujące pocenie. Czy ja chciałbym brać środek, który sprawi że przestanę się pocić, czyli zlikwidować sobie naturalny mechanizm oczyszczający moje ciało i regulujący jego temperaturę?

Z drugiej strony, nasz organizm nie otrzymuje wszystkich potrzebnych dla zdrowia składników wraz z pokarmem, bo trudno się idealnie odżywiać. Niektórych witamin czy minerałów jest obecnie po prostu za mało w dostępnej żywności. Dziesiątki lat intensywnych upraw sprawiły, że gleby są wyjałowione i pozbawione wielu potrzebnych mikroelementów. Rolnicy dbają o intensywne nawożenie, w rezultacie którego następuje szybki i intensywny wzrost roślin. Mało kto się przejmuje zawartością mikroelementów w glebie.

Wzbogacanie diety ma więc sens, należy jednak zachować zdrowy rozsądek i dystans do przekazów reklamowych. Gdybyśmy chcieli stosować wszystkie reklamowane preparaty, to może i byłoby to z jakimś pożytkiem dla zdrowia, ale jednocześnie stanowiłoby prostą drogą do bankructwa. Jak myślicie, dlaczego jest tyle reklam suplementów? Bo na tym najlepiej zarabiają producenci. Wprowadzenie leku na rynek wymaga długotrwałych i kosztownych badań i certyfikacji, suplement tego nie potrzebuje.  Więc jak się rozeznać w gąszczu setek produktów zdrowotnych. Możliwe, że najlepszym podejściem byłoby zrobienie sobie kompleksowych badań, żeby określić czego nam brakuje. Ale ponieważ nie jest to takie proste a jednocześnie bardzo kosztowne, sam tego nie zrobiłem ani nie zamierzam tego innym polecać.

 Ja zastosowałem kombinację samoobserwacji i analizy literatury. W rezultacie otrzymałem listę suplementów, które uznałem za ważne i które regularnie biorę. Nie chodzi tu tylko o tabletki z apteki, starałem się stosować w pierwszej kolejności produkty naturalne. Na przykład, powszechnie wiadomo, że bardzo pożyteczne są kwasy Omega 3 i Omega 6. Ten drugi występuje w wielu olejach i żywiąc się normalnie, mamy go pod dostatkiem. Omega 3 występuje głównie w rybach, których nie jadamy zbyt wiele. W aptekach i sklepach jest mnóstwo preparatów z Omega 3. Zazwyczaj są to kapsułki zawierające olej rybi, „bogaty w kwasy Omega 3”. Preparaty te są nie tanie, a nie mamy żadnej gwarancji co do ich składu. Tymczasem okazuje się, że łatwo dostępne siemię lniane zawiera znaczne ilości kwasów Omega 3, a kosztuje grosze.

Kolejną zasadą jest czytanie etykiet i składu. Często jest tak, że reklamowany suplement zawiera niewielkie ilości składnika aktywnego, o który nam chodzi. Typowym przykładem są wszelkie multiwitaminy. Magiczne słowo „multi” utwierdza nas w przekonaniu, że dostarczymy sobie wszystkiego, co potrzebne. Tymczasem niektóre witamy potrzebne nam są w ilościach znacznie większych od RDA (zalecane dzienne spożycie) – przykładem witamina C czy witamina B3 albo nie musimy ich dodatkowo dostarczać, bo mamy ich dosyć w pożywieniu.

Następnym problemem jest wiarygodność. Muszę przyznać, że z tym miałem duży kłopot. Czy to co jest napisane na etykiecie naprawdę jest w środku? Wielu producentów suplementów to małe, nieznane firmy, które najczęściej niczego nie produkują, a jedynie sprzedają, ewentualnie tabletkują i pakują. I dosypują dużo marketingu. Raz spróbowałem w mapach Google odnaleźć zakład produkcyjny firmy sprzedającej i rzekomo produkującej witaminę K2 MK7. Pokazywał się jedynie wielorodzinny budynek mieszkalny na peryferiach Otwocka. Osoba odbierająca telefon stwierdziła, że miejsce produkcji  jest ich tajemnicą. Więc jak postępować aby uwiarygodnić zawartość suplementu diety? Można mimo wszystko zebrać sporo danych w internecie na temat producenta. Tam gdzie jest to możliwe, lepiej kupować „leki” zamiast „suplementów”. Chodzi o to aby substancja, którą chcemy brać była przebadana klinicznie i kontrolowana urzędowo. Wtedy można mieć pewność nie tylko co do składu ale również skuteczności danego preparatu. Przykładem jest Vigantoletten, zawierający witaminę D3. Kiedyś był na receptę jako lek, obecnie jest dostępny bez recepty, ale wciąż jest to produkt przebadany i pewny.

img_8540
Sok z kiszonej kapusty, siemię lniane i przykładowe witaminy

Jakie suplementy stosuję, zobacz poniżej. Nie jest to bynajmniej lista zamknięta, ponieważ cały czas czytam, szukam i staram się dobrać optymalny zestaw suplementów. Jednocześnie trzymam się kurczowo zasady: nie przesadzajmy. Jeżeli narzucimy sobie zbyt wiele procedur, suplementów, metod żywienia itd., to po prostu nie będziemy ich stosować systematycznie. Nadmiar powoduje zniechęcenie, jest więc przeciwskuteczny.

Witamina C

Witamina D3

Witamina K2 MK7

Niacyna

Magnez – wchłaniane poprzez skórę czyli  transdermalnie

Omega 3 – siemię lniane

Probiotyki – sok z  kapusty (kiszony)

Informacje jak te suplementy stosuję umieszczę w kolejnych wpisach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s