Całkiem dostępna Japonia

IMG_7403
Zamek Himeji

Japonia. Połączenie tradycji, egzotyki i najwyższej techniki, zawsze wydawała mi się droga i trudno dostępna. Tymczasem własnoręcznie zorganizowana podróż okazała się wcale nie tak droga a piękna i niezwykle ciekawa.

Japonia to wszystko to, czego oczekiwałem i wiele, wiele więcej. Piękne krajobrazy i ogrody, ludzie sympatyczni,  pracowici i etyczni, ciekawa kultura, fantastyczne jedzenie i wspaniała organizacja. Poruszanie się pociągami po tym długim kraju to przyjemność, kosztująca tyle co karnet na narty w Austrii.

O Japonii trochę inaczej

W odróżnieniu od wielu wpisów na podróżniczych blogach, nie będzie to relacja dzień po dniu gdzie byliśmy i co robiliśmy. To będą raczej moje wrażenia, to co mnie najbardziej uderzyło, zdziwiło lub spodobało się.

Najlepsza pora na zwiedzanie Japonii?

Zdecydowanie najciekawsze są dwie pory roku: okres kwitnienia wiśni, czyli przełom marca i kwietnia lub japońska jesień w październiku i listopadzie. Właściwie należałoby polecieć do Japonii dwa razy. Na wiosnę widok kwiatów Sakury jest niepowtarzalny, choć  pozostały krajobraz jest nieco szary w tym okresie. W parkach czy przy świątyniach gromady obsypanych różowymi kwiatami drzew sprawiają niesamowite wrażenie, choć kwitnące drzewa wiśni można w tym okresie zobaczyć praktycznie wszędzie. Ponownie Japonię należy odwiedzić jesienią, gdy wielobarwne liście i trawy tworzą fantastyczne kompozycje. Kolorowe liście drzew liściastych stanowią piękne tło dla krzewów i drzew przyciętych w niezwykłe kształty.  Wiosna i jesień to również najlepsze pory roku na zwiedzanie Japonii ze względów klimatycznych. Lato w Tokio jest upalne i wilgotne a zima nie jest najlepsza dla turysty. No, chyba że chcemy pojeździć na Hokkaido na nartach albo zobaczyć jak małpa śnieżna siedzi w gorącym źródle z czapą śniegu na głowie.

Przelot do Tokio

Wróćmy do samego wyjazdu, który odbył się nie bez przygód. Najpierw atak terrorystyczny w Brukseli zmusił nas do zmiany lotu na taki z międzylądowaniem we Frankfurcie. Potem się okazało, że lot łączący z Warszawy do Frankfurtu uległ opóźnieniu i nie zdążylibyśmy na lot Frankfurt – Tokio. Nasz narodowy przewoźnik jednak spisał się doskonale i zmienił nam rezerwację na następny dzień rano. Otrzymaliśmy gratis nocleg w hotelu przy lotnisku wraz z kolacją, więc jedyną stratą było opóźniony przylot do Tokio – zamiast przylotu po południu na lotnisko Narita, wylądowaliśmy następnego dnia rano na Haneda. Niby lepsze lotnisko, bo bliżej centrum, lecz doprowadziło to do dalszych komplikacji, o których później. Do Tokio lecieliśmy liniami japońskimi ANA. 11 godzin lotu w klasie ekonomicznej upłynęły bardzo przyjemnie dzięki dużemu wyborowi dań europejski i japońskich oraz bogatej bibliotece filmowo-rozrywkowej. Okazało się że w załodze jest Polak, który od 7 lat pracuje w tych liniach. Nieraz przychodził do nas porozmawiać, przekazał nam sporo ciekawych informacji. Na koniec, przed lądowaniem na Haneda, pomimo że byliśmy jedynymi Polakami na pokładzie, oprócz komunikatu po angielsku i japońsku  został odczytany komunikat po Polsku.

Pierwsze wrażenie

Tak jak należałoby się tego spodziewać, lotnisko doskonale zorganizowane, ładne i czyste. Pomimo że oznaczenia anglojęzyczne są dobrze widoczne, w kluczowych miejscach przemiła obsługa również pomaga. Przyznaję, że wcześniej dobrze się przygotowałem jak i czym mamy jechać do hotelu, niemniej zorientowanie się jak poruszać się w tym ulu może być na początku trudne. Trafiliśmy na poranny szczyt, który znamy z relacji telewizyjnych – tłumy ludzi śpieszących do pracy, pociągi zapchane do granic możliwości.

IMG_7237
Przejście między pociągami NIE w godzinach szczytu

Do tego niemałe walizki na kółkach nie pomagały. Stacje metra i kolei (w Japonii systemy te są ściśle powiązane i właściwie stanowią jeden, sprawnie działający system transportowy) są wyjątkiem, gdzie japońska uprzejmość i kultura jest nieco ograniczona. Potoki ludzi śpieszących do pracy są jak rwące rzeki – przekroczenie ich wymaga odwagi i determinacji. Ale wkrótce przyzwyczailiśmy się do lokalnych warunków, torując sobie drogę w kierunku właściwego pociągu.  Jednocześnie trzeba przyznać, że zagubiony turysta w Japonii łatwo nie zginie. Przesiadając się z jednego pociągu do drugiego, na chwilę przystanęliśmy z boku aby zajrzeć do mapy. Natychmiast podeszła do nas para tubylców i pomimo słabej znajomości angielskiego,  dopytywali się czy mogą w czymś pomóc. Przypomniałem sobie słowa polskiego stewarda z linii ANA. Wytłumaczył nam, że dla Japończyka to niedopuszczalne, aby obcokrajowiec źle się czuł w jego kraju. Gościnność wobec obcego to sprawa honoru.

Noclegi

Nasz apartament znajdował się w dzielnicy Ikebukuro, blisko dworca o tej samej nazwie. Zarezerwowałem małe mieszkanie przez serwis Airbnb możliwie blisko dworca, aby mieć dogodny start do zwiedzania Tokyo i okolic. Dlaczego mieszkanie? Normalne hotele w Tokio są drogie lub bardzo drogie a nie chcieliśmy nocować w tzw. hotelach kapsułowych. Stwierdziliśmy z żoną że spanie w czymś w rodzaju rozbudowanej szuflady ze wspólną łazienką nie jest już naszą bajką. Natomiast samodzielne mieszkanie, choć miniaturowe, dawało odpowiedni poziom prywatności, możliwość samodzielnego przyrządzania posiłków i mieściło się w naszym budżecie.

Drugą bazą do zwiedzania została Osaka, położona tuż obok Kyoto – miasta świątyń. Znów wybraliśmy samodzielne mieszkanie na obrzeżu Osaki, wynajęte przez Airbnb. Tu miniaturyzacja w stylu japońskim została doprowadzona do perfekcji. Pokój z blatem kuchennym miał powierzchnię około 8m2, do tego miniaturowa łazienka. Na dzień był niski stół z poduszkami do siedzenia, na noc rozkładaliśmy futony, czyli materace leżące na podłodze pokrytej matami z bambusa. Pomimo niewielkiej powierzchni, mieszkanie było wygodnie urządzone. Jako że spędzaliśmy w nim bardzo niewiele czasu, nie odczuwaliśmy niedogodności z powodu rozmiarów.

IMG_7282
Mieszkanie w pobliżu Osaki

Jedzenie

Wbrew obiegowym opiniom, jedzenie w Japonii nie jest wcale drogie. Można oczywiście, tak jak i w Europie wydać majątek w restauracjach, szczególnie jedząc wołowinę wagyu z Kobe (przysmak japoński, najdroższa wołowina na świecie). Jeżeli jesteśmy natomiast otwarci na typowe codzienne japońskie potrawy, serwowane w niezliczonych knajpkach i barach ulicznych, możemy się odżywiać bardzo smacznie i zdrowo za naprawdę niewielkie pieniądze. Sushi jest tańsze niż w Polsce i o niebo lepsze. Chodzi oczywiście o świeżość ryb, ale także o umiejętność przyrządzenia. Restauracje i bary sushi są wszędzie i właściwie trudno trafić na złe sushi. Najbardziej chyba popularnym daniem  jest natomiast ramen. Jest to rodzaj rosołu z makaronem, mięsem i innymi wkładkami. Ramen-ya, czyli bary podające ramen są praktycznie wszędzie, makaron zawsze świeżo ugotowany, gorący i pyszny.  Poza też ogromna różnorodność innych dań opartych o makarony, ryż, czy owoce morza i ryby, wszystkie doskonałe lub przynajmniej bardzo ciekawe w smaku dla Europejczyka i wszystkie zdrowe i lekkostrawne.

IMG_7454
Ramen

Bento

Anglik nazwałby to „lunch box”, u nas można by to nazwać pudełkiem śniadaniowym. Jest to zapakowany w pudełko kompletny jednorazowy posiłek, zazwyczaj do konsumpcji na zimno, w komplecie są pałeczki i ewentualnie sosy. Zazwyczaj zawiera ryż lub makaron i mięso lub rybę. Często bento zawiera sushi.

IMG_7233
Sushi bento w sklepie

Natomiast zawsze jest to dzieło sztuki – tacka jest wykonana z ozdobnego tworzywa, potrawa pięknie skomponowana i wszystko zapakowane w przeźroczystą folię. Wybierając się w podróż pociągiem czy na spacer do parku, Japończyk zabiera ze sobą bento. Matki prześcigają się w przygotowanie najładniejszego bento dla dziecka do szkoły. Co ciekawe, można kupić doskonałe, bardzo świeże sushi w takim pudełku. Ponieważ supermarkety wymieniają sushi bento codziennie, na godzinę przed zamknięciem sklepu można naprawdę niedrogo kupić doskonałe sushi na wynos .

Transport

Japonia jest to kraj 1001 pociągów. Może nie tyle sama ilość połączeń kolejowych jest imponująca co ich zintegrowanie. Metro w Tokyo czy Osaka łączy się z pociągami podmiejskimi i dalekobieżnymi. Częstość kursowania, łatwość przesiadania, punktualność oraz doskonała informacja sprawiają, że podróż nawet z pięcioma przesiadkami jednego dnia nie jest problemem. Połączenia są niekiedy tak ustawione, że kilkuminutowy czas między przyjazdem a odjazdem pociągu wymusza szybką orientację w przestrzeni dworcowej i żwawe tempo między peronami (może dlatego odnosi się wrażenie, że Japończycy ciągle sie śpieszą).  Do tego szybkie pociągi Shinkansen na dłuższych trasach, przy prędkościach 240 – 320km/h i bardzo komfortowych warunkach sprawiają, że podróżowanie z uciążliwości zmienia się w przyjemność.

IMG_7239IMG_7243

Shinkansen przed odlotem

Za tą przyjemność trzeba oczywiście odpowiednio zapłacić, ale turyści mają tu wielką przewagę nad miejscowymi. Tygodniowy karnet, dostępny wyłącznie dla obcokrajowców (można go wykupić jedynie poza Japonią), kosztuje tyle co tygodniowy karnet na narty w Austrii i mniej niż 1 normalny bilet powrotny na trasie Tokyo-Hiroshima. Karnet JR Pass co prawda nie pokrywa wszystkich tras kolejowych, niemniej za jego pomocą można zwiedzić większość kraju za bardzo rozsądną cenę.

Internet

Wiadomo, internet to podstawa. Żeby nie wydać majątku, należy poszukać lokalnej karty prepaid, która zapewni niedrogi dostęp do sieci na wyspach. I tu niespodzianka. Okazało się że zakup karty na dostęp do internetu wcale nie jest prosty. Kartę należy wcześniej zamówić i odebrać w umówionym miejscu. A o karcie na rozmowy telefoniczne można zapomnieć, można ją kupić wyłącznie mając stały adres zamieszkania w Japonii.

Ja zamówiłem kartę przez internet z odbiorem na lotnisku Narita. Późniejsze przeniesienie odbióru w inne miejsce nie było możliwe. Gdy mi zmienili lotnisko przylotu z Narity na Haneda, musiałem radzić sobie łapiąc WiFi tam gdzie to możliwe – na lotnisku, stacjach kolejowych czy w domach handlowych. Na szczęście, bardzo popularne jest przenośne WiFi i okazało się że nasz apartament w Tokio ma takie właśnie rozwiązanie. Tak więc przez pierwsze 4 dni korzystaliśmy z portable WiFi, potem wybrałem się na wycieczkę na lotnisko Narita, aby odzyskać swoją kartę do internetu na resztę podróży.

Szacunek i uprzejmość

Jeśli ktoś by się mnie zapytał z czym kojarzą mi się mieszkańcy Japonii, to by to było właśnie to. Uprzejmość wobec obcokrajowców to oczywiście nie tylko cecha Japończyków, ale tak wszechobecny szacunek gdzie indziej chyba tak nie występuje.

Wchodzimy do lokalnej piekarni, wybieramy mały chlebek, opakowany w folię. Pani pakuje go dodatkowo w torebkę papierową, którą zawiązuje dekoracyjną kokardką. Płacimy, Pani się nisko kłania, zbliżając się niebezpiecznie czołem do blatu. Płacimy w kasie w markecie spożywczym. Kasjer wstaje wydając nam resztę, banknot wręcza oburącz jakby to było zaproszenie na ślub córki. W tymże markecie nie mogę znaleźć działu z alkoholami. Spytany o sake ekspedient prawie biegiem prowadzi do działu z butelkami.

Szacunek wobec obcokrajowca imponuje, ale jeszcze większe wrażenie robi szacunek wobec pracodawcy. Stoimy na peronie, podjeżdża piękny wydłużony czub pociągu shinkansen. Obok nas stoi na baczność ubrana na biało ekipa sprzątająca, gotowa do wejścia na pokład. Gdy mija ich czoło pociągu z szacunkiem kłaniają się swojemu pracodawcy, czyli lokomotywie.

Myślę że wiele rzeczy, które podziwiamy u Japończyków bierze się z ich poczucia szacunku wobec innych, otoczenia, przyrody: porządek, czystość, punktualność pociągów czy niezwykła harmonia japońskich ogrodów.

Ryokan

Ryokan to tradycyjny japoński zajazd, pensjonat, hotel. Naczytałem się wiele dobrych rzeczy na jego temat i stwierdziłem, że pomimo że jest to nietani nocleg, to należy to przeżyć. W cenę noclegu zazwyczaj jest wliczone śniadanie i kolacja, więc można doświadczyć tradycyjnej japońskiej gościnności w pełnym zakresie. Ja wybrałem ryokan położony w górach w pobliżu Nagano w małej wiosce Yudanaka, w której są gorące źródła. Nasz ryokan ma własne ujęcie gorącej wody, co nie ukrywam, zaważyło na moim wyborze.

Budynek i wejście niepozorne, niska drewniana zabudowa. Przy recepcji parking dla obuwia i flota kapci dla gości. Cały pensjonat jest urządzony w tradycyjnym stylu – drewniano papierowe przegrody, bambusowe maty, na ścianach obrazy i starodruki. Nasz pokój jest jak na japońskie standardy ogromny.

IMG_7652

Podłoga wyłożona tatami, na nich pościelone futony czyli materace do spania, przy oknie niski stolik, przy nim poduszki do siedzenia. Dodatkowo do pokoju przylega weranda z pięknym stolikiem z pięknie rzeźbionego drewna w kolorze wiśniowym. Na stole termos, czajnik i filiżanki i oczywiście zielona herbata. W szafie yukata – rodzaj kimona służącego za szlafrok po kąpieli. Przy pokoju jest również WC. Już zdążyłem się wcześniej przyzwyczaić do japońskiej elektronicznej toalety, urządzenia, które jak mawia moja znajoma, „pierze, gotuje, krawaty wiąże i usuwa ciążę”. W tym urządzeniu można podgrzać deskę, włączyć muzykę relaksacyjną, ustawić siłę i kierunek natrysku przedniego i tylnego a następnie nawiewu ciepłego powietrza do suszenia. Nasze WC było natomiast dodatkowo wyposażone w czujnik ruchu – przy wejściu do pomieszczenia zapalało sie światło i podnosiła się klapa sedesu, jakby witając przybysza.

IMG_7657

Pokój nie posiadał łazienki, co jest często w przypadku ryokanów. Są za to wspólne łaźnie, które można sobie rezerwować, lub korzystać wspólnie z innymi. Łaźnia posiada szatnię, prysznic ze stołeczkiem oraz miejsce do kąpieli. W jednej łaźni była to duża drewniana wanna, do której wpływała gorąca woda doprowadzona ze źródła termalnego; tu była możliwość obniżenia temperatury poprzez dopuszczenie zimnej wody. W centralnym atrium ryokanu był kamienny basen położony w ślicznym miniaturowym ogródku. I tu z rurki w ścianie leciała bez przerwy gorąca woda, wypływając z drugiej strony. Basenik był płytki, do kolan, ale woda była GORĄCA. Wchodząc, na początku myślałem że będzie to oparzenie III stopnia, lecz po chwili zrozumiałem o co chodzi. W tej wodzie nie należy się poruszać, tylko siedzieć nieruchomo, wtedy temperatura przylegającej do skóry wody staje się znośna. Przy wchodzeniu i wychodzeniu, wszelkie ruchy muszą być jak w zwolnionym tempie. Sama kąpiel jest boska. Woda jest wysoko zmineralizowana i przebywanie w niej znakomicie odpręża i relaksuje. Wrażenia podobne jak po saunie, ale ciekawsze.

IMG_7660

Wieczorem kolacja w stylu tradycyjnym, japońskim. Podana o umówionej godzinie w oddzielnej, prywatnej jadalni. Stół nakryty miejscowymi przysmakami podanymi na małych miseczkach i talerzykach, również podgrzewanych. Wszystko pyszne i lekkostrawne, bardzo estetycznie podane z należytym szacunkiem przez sympatyczną panią ubraną w kimono.

Rano śniadanie podane w podobnym stylu. Żyć nie umierać!

Ogrody

Uwielbiam ogrody, szczególnie angielskie. Teraz pokochałem i te japońskie. Zwiedzaliśmy właściwie dwa typy ogrodów: parki miejskie i ogrody przy świątyniach.

IMG_7635
Ogród Kenrouken w Kanzawa

Parki w miastach to rozległe trawniki, dużo drzew wiśniowych, jeziora i stawy. Bardzo starannie utrzymane i wszędzie charakterystycznie poprzycinane krzewy i drzewa, topiary. Ingerencja człowieka w sposób wzrostu rośliny jest widoczna na każdym kroku: wygięte gałęzie mocowane do tyczek bambusowych, mocno poprzycinane drzewa iglaste. Na jeziorkach wyspy, łączone z lądem wygiętymi drewnianymi mostkami, altanki przypominające pagody. Okres kwitnienia wiśni – Hanami – to prawie święto w Japonii, czas oglądania i podziwiania drzew sakura.  Mieszkańcy miast tłumnie wybierają się do parków aby nacieszyć się pięknym widokiem kwitnących drzew. Aby wejść do parku Koishikawa Korakuen w Tokyo staliśmy w kolejce. Wstęp był bezpłatny, ale sprawdzano ludziom zawartość toreb, gdyż jest zakaz wnoszenia alkoholu. Za to jedzenie na trawie jest jak najbardziej na miejscu i tłumy mieszkańców Tokyo przychodzą na piknik aby nacieszyć się pięknem  drzew obsypanych różowymi kwiatami.

IMG_7624
Hanami to dobra pora na ślub

Parki przy świątyniach mają nieco inny charakter. Stanowią jakby odzwierciedlenie pięknych, naturalnych krajobrazów w miniaturze. Są strumyczki, wodospady i stawy otoczone pięknymi, zadbanymi roślinami. Woda płynie rurami z bambusa, w stawach pływają kolorowe karpie koi. Są zakątki z kamienia i żwiru, ułożonego precyzyjnie w regularne kształty.

IMG_7470

Połacie mchu w różnych odcieniach zieleni pokrywają ziemię tam, gdzie inne rośliny nie chcą rosnąć. Kręte ścieżki są tak ułożone, aby w każdym miejscu był inny, ciekawy widok na kompozycję złożoną ze skał, roślin i wody.

IMG_7480

A wszystko  cieszy wzrok i niesie spokój duszy. Las bambusowy stwarza niezwykłą atmosferę i swoisty mikroklimat.  Wspaniały przykład można znaleźć w Kamakura w pobliżu Tokio przy świątyni Hokoku-ji.

IMG_7216

Koszty

A na koniec o kosztach. W ubiegłym roku na Święto Kwitnącej Wiśni, bilet Warszawa-Tokio- Warszawa kosztował mnie 2200zł. Teraz patrzę na okazje na portalu flipo i widzę ten sam przelot za 2000zł a jak dobrze poszukać, można znaleźć okazje za 1600zł. Koszt mieszkania w Tokyo to €80 za noc a w Osace €50 za noc. Łącznie, koszt całego 2-tygodniowego pobytu w Japonii udało mi się zamknąć w kwocie 6800zł na osobę. W tym są wszystkie wydatki: przelot, spanie, jedzenie, przejazdy i zwiedzanie.

 

2 uwagi do wpisu “Całkiem dostępna Japonia

    1. Dziękuję.
      Może trochę wód termalnych i u nas się znajdzie, lecz brakuje odpowiedniego zagospodarowania i związanych z tym tradycji. Tam kąpiel jest rytuałem, tak jak i parzenie herbaty! A porządek zależy od każdego z nas. Zacznijmy od siebie i dawajmy dobry przykład innym, może się zarażą.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s