Moja cudowna druga połowa

Połowa życia

Ten blog jest skierowany do ludzi niemłodych, czyli takich, którzy ukończyli 50 lat. Nie ma niczego magicznego w tej granicy wieku, ale jest to ładna, równa liczba a ponieważ żyjemy coraz dłużej, osiągnięcie tych przysłowiowych 100 lat, których sobie wciąż życzymy,  jest już całkiem realne.

Ale nie chodzi o to żeby do-wegetować sobie do końca swojego stulecia, tylko żeby druga połowa życia była jeszcze bardziej miła i ciekawa niż ta pierwsza. I właśnie o tym jest ten blog, pisany przez autora, który już pierwsze 13 lat swojej drugiej połowy ma za sobą, czuje się młodo i znacznie lepiej niż 13 lat temu i ma wiele ciekawych doświadczeń do przekazania.

Gdy mija pięćdziesiątka, pojawia się w życiu wiele problemów, których wcześniej nie znaliśmy. Kłopoty zdrowotne, zmęczenie, poczucie że w pracy młodsi nas prześcigają. A w ślad za tym przychodzi coraz częściej refleksja że coś się kończy, że lepiej to już było, dołek psychiczny i okresy ponure zaczynają przeważać  nad chwilami radości.

Są dni, kiedy budzimy się rano przepełnieni radością, z energią i chęcią aby coś zdziałać. Są inne dni, kiedy nie chcemy wstać z łóżka i nienawidzimy siebie za to. Czy nie chcielibyście aby każdy dzień był radosny a Wasze samopoczucie było wspaniałe – żadnych dolegliwości tylko chęć działania? Oczywiście że byście chcieli i tak może być.

Ciekawsza druga połowa

Na początek spójrzmy na to z innej perspektywy. Przed nami cała druga połowa życia. Całe pół wieku! I do tego ciekawsza połowa. Najbardziej intensywną pracę zawodową mamy za sobą, przed nami okres emerytury. Czyli nareszcie będziemy mieli czas na wszystko co chcieliśmy zrobić a na co nigdy nie wystarczyło czasu. Pierwsza połowa życia to był czas nauki, popełniania błędów. Teraz mamy za sobą mnóstwo doświadczeń życiowych, czas je uporządkować i wyciągnąć wnioski. Nie sugeruję bynajmniej żeby „doczekać” do emerytury i potem nic nie robić.  Wiadomo, że z emerytury trudno wyżyć  i aby czerpać radość z drugiej połowy życia trzeba poszukać sobie dodatkowego źródła dochodu. Ale teraz mamy ten komfort, możemy robić coś, co nam sprawia radość a nie coś, co musimy, żeby się utrzymać. Bo nie chodzi o to aby nie pracować, tylko o to żeby nie trzeba było wstawać codziennie rano i w pośpiechu gnać do pracy, za którą za bardzo nie przepadamy.

Brzmi to całkiem ładnie: przejść na emeryturę, pracować kilka godzin dziennie przy czymś co się lubi, podróżować, robić to co się lubi i cieszyć się życiem. Tylko jak to osiągnąć? Nie jest to wcale trudne, tylko trzeba naprawdę chcieć. Nie podam cudownej recepty na uzyskanie dodatkowego dochodu w wieku emerytalnym, bo tych recept jest tyle co emerytów. Ale powiem Wam co robić aby być zdrowym, sprawnym i silnym, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Bo to jest podstawowy warunek wszystkiego innego. Pomyślcie, kiedy dokucza nawet banalne przeziębienie, nic się nie chce robić. Każda dokuczliwość, ból, złe samopoczucie sprawiają, że chcemy się tylko położyć. A gdy nic nie boli, świeci słońce, rozpiera nas radość i mamy ochotę na życie – wszystko staje się łatwe i osiągalne. Więc nie zastanawiajcie się teraz: a czym to ja się będę zajmował na emeryturze? Najpierw zajmijcie się sobą, działajcie tak aby czuć się młodo, zdrowo i radośnie, pozbądźcie się stresu i dolegliwości. Reszta przyjdzie sama. Jasny umysł i świeże spojrzenie na świat potrafią zdziałać cuda, a każdy znajdzie swoją drogę.

Eliksir młodości

Odwiecznym marzeniem ludzkości był cudowny środek na odzyskanie młodości. Szukano fontanny młodości , eliksiru młodości a  wszystkie legendy na ten temat zakładały, że istnieje cudowny środek, po zażyciu którego odzyskujemy młodość i zdrowie. Takie proste i łatwe. Życie realne jest trochę bardziej skomplikowane ale dobra wiadomość jest taka, że istnieje eliksir młodości. Tylko ten eliksir to nie jest jedna magiczna substancja, a wiele drobnych działań, które dadzą końcowy efekt. A najzabawniejsze jest to, że wiele z tych drobnych działań to rzeczy, o których niby wiemy, może słyszeliśmy albo jeszcze nie słyszeliśmy, ale są w zasięgu ręki. Więc dlaczego ich nie stosujemy? Są trzy powody czy usprawiedliwienia:

a) nie mam na to czasu

b) nie chcę rezygnować z tego co lubię i co jest wygodne

c) nie wierzę, że mi to pomoże

Więc spójrzmy na nie po kolei.

Czy naprawdę nie mam czasu czy po prostu mam inne priorytety? Jeżeli naprawdę zechcecie zmienić swoje życie, jeżeli poczujecie, że potraficie sami tworzyć swoją radość to uwierzcie mi, znajdziecie na to czas. I pamiętajcie, proponuję metodę drobnych kroczków, nawet niewielka poprawa samopoczucia jest bardzo silnym impulsem, który pomoże nam pójść dalej.

Szkoda mi rezygnować z tego co lubię, na przykład ze smacznego jedzenia. Moi drodzy czytelnicy, chciałbym podkreślić, że mam naturę sybaryty skrzyżowanego z hedonistą. Zmieniając swoje życie zamieniłem jedne przyjemności na inne, znacznie lepsze.

Nie wierzę, że mi to pomoże. Bo jest wokół mnóstwo szarlatanów proponujących cudowne recepty, którzy chcą mnie oszukać. Bo to zbyt banalne. Bo gdyby to było takie cudowne to już byśmy o tym wiedzieli czy słyszeli. Ale właśnie o to chodzi, jest wiele prostych zasad, o których wszyscy słyszeli, tylko ich nie stosują, bo w to nie wierzą, czy im się nie chce – i koło się zamyka. Tyle że nie jest to jeden cudowny środek, tylko kombinacja wielu niepozornych środeczków. A szarlatani? Cóż, jedyna rada to dużo czytać, porównywać, analizować i sprawdzać na sobie. Z setek różnych metod trzeba wybrać kilka i stosować je systematycznie. Co też uczyniłem. Wybrałem taki zestaw działań prozdrowotnych, które spełniły moje wymagające oraz wygodnickie kryteria:

muszą być powtarzane przez wiele wiarygodnych źródeł,

muszą mieć niski poziom, za przeproszeniem, upierdliwości,

muszą być niedrogie i

muszą dawać widoczne efekty w krótkim czasie.

Środowisko głupcze

Przez analogię do hasła „Ekonomia, głupcze”, które stało się przewodnim hasłem kampanii wyborczej Billa Clintona, chciałbym podkreślić wagę wpływu otoczenia na nasze zdrowie i dobrobyt naszego organizmu. Od czasu Darwina i późniejszych odkryć z dziedziny genetyki panuje przekonanie o genetycznym determinizmie. Wiele ludzi obwinia swoje geny za takie czy inne problemy zdrowotne a jednocześnie nie dostatecznie docenia wpływ środowiska. Ciekawie to wszystko opisał amerykański biolog Bruce Lipton. Przeprowadził on wiele doświadczeń z hodowlami komórek. Kiedy miały zdrowe środowisko – prosperowały, kiedy środowisko nie było wystarczająco optymalne – słabły. Po dostosowaniu środowiska do optymalnego stanu „chore” komórki odżywały. Nie potrzebowały jakiegoś „leku” aby się wyleczyć, wystarczył powrót do dobrego środowiska. Z człowiekiem jest podobnie, z tym że naszym środowiskiem jest powietrze, to co jemy i pijemy, ruch oraz „środowisko psychiczne”, czyli np. stres. Owszem, nasz zestaw genów może dać nam szansę na lepsze lub gorsze życie, ale jest to tylko szansa. Jakie to życie będzie zależy w ogromnym stopniu właśnie od środowiska. Nawet ktoś z genami „długowieczności” nie pożyje zbyt długo w stresie i na diecie wysoko cukrowej, żywiąc się w fast foodach. Z drugiej strony, gen związany ze skłonnością do raka nie jest wyrokiem śmierci.  To czy osoba z takim genem zachoruje na tego raka może być w dużej mierze zależne od trybu życia.

Na swoje geny nie mamy wpływu, natomiast na środowisko, w którym żyjemy, jak najbardziej.

Jak jeść?

Przychodzi mi tu na myśl reklama, która ostatnio chodziła w telewizji. Reklama dotyczy chyba lodówki i przeciwstawia wielki, słodki, tłusty, kuszący tort (mnie osobiście ten widok przyprawiał o mdłości, ale zamysł reklamy był taki, że ten tort kusi) i dietę, symbolizowaną przed brokuł leżący na innej półce. Mniejsza o cel i przesłanie reklamy, chodzi o ten stereotyp myślenia, że tort jest cudowny a brokuł jest poświęceniem, dietą, wyrzeczeniem. Albo typowe wyrażenie: „jestem na diecie”. W domyśle, normalnie jem inaczej (tłusto, słodko, niezdrowo) ale teraz przez 2 tygodnie się poświęcam i jem „zdrowo” bo chcę się zmieścić w tą sukienkę albo ponieważ doktor tak nakazał, pod rygorem rychłego zawału. Oczywiście mogą być diety zdrowotne, trwające określony czas i mające na celu wyleczenie jakiejś choroby. Ale podstawowe znaczenie słowa dieta to powinno być „sposób odżywiania się na co dzień”. 

Trzeba znaleźć taki styl życia, taką dietę, która dostarczy naszemu organizmowi  wszystkich potrzebnych składników i ograniczy ilość pokarmów szkodliwych. I zmienić sposób myślenia. To nie będzie poświęcenie, pozbawienie się przyjemności i umęczenie ciała i ducha. Wręcz odwrotnie, to będzie przyjemność, wielka frajda. Bo pierwsze pozytywne efekty będą widoczne bardzo szybko i będą nakręcać do dalszych działań.  Jest to sprzężenie zwrotne. Samo to, że czujemy się dobrze, że pozbyliśmy się pewnych dolegliwości sprawia wielką radość i satysfakcję. Poza tym, niektóre pokarmy są po prostu zbyt intensywne w smaku. Duża ilość soli i glutaminianu potrafi zabić smak. Na pewno mieliście nie raz takie odczucie po zjedzeniu torebki chipsów czy orzeszków. Albo po dużym, słodkim deserze. Substancje typu sól, glutaminian czy cukier są jak narkotyk – uzależniają. Dlatego producenci różnych gotowych produktów tak chętnie dodają je do żywności. Ograniczenie tych dodatków z czasem sprawi, że nasz smak się wyostrzy. Będziemy potrafili wyczuć znacznie więcej subtelnych smaków. Gdy nasze kubki smakowe przestaną być otępiane przez wysokie stężenia soli, glutaminianu czy cukru, produkty, które dotychczas nie miały dla nas smaku, zaczną nam smakować, odkryjemy nowe możliwości.  Więc nie myślmy o tym jako o poświęceniu wszystkich przyjemności w życiu, bo wkrótce się okaże, że to co uważaliśmy za przyjemność wcale taką nie jest. A jest mnóstwo innych przyjemności, których dotychczas nie znaliśmy.

Jak żyć?

Ale to nie wszystko, nie mam zamiaru pisać tylko o zdrowym żywieniu. Każdy wie że potrzebuje ruchu, tylko trudno jest się do tego stosować i być systematycznym. Pokażę Wam doskonałe dla zdrowia ćwiczenia, które wciągają. To jest blog dla Seniorów i będzie zawierać wskazówki i pomysły z najróżniejszych obszarów życia, które w praktyczny sposób pokażą jak lepiej zorganizować sobie życie w tej drugiej połowie, gdy czasu jest więcej. Cieszę się ze swojej drugiej połowy (tak, żony również) i chciałbym żeby inni również mogli się cieszyć, pójść drogą którą już przeszedłem.  Jak lepiej wykorzystać to co mamy a nie ciągle kupować nowe, sposoby na tanie podróżowanie, jak oszczędzać energię i środowisko, przepisy na wykorzystanie niedrogich środków chemicznych zamiast kupowania gotowych produktów, ciekawe gotowanie,  fajne pomysły do ogrodu, mądrości życiowe, trochę filozofii  i wiele, wiele innych.

Nie zrozumcie mnie źle. Nie uważam że mam monopol na mądrości życiowe, jest na pewno wiele innych bardzo dobrych działań poprawiających zdrowie, jakość i radość życia. Ja akurat opisuję to co mnie pomogło i myślę, że każdy tu znajdzie choć kilka ciekawych pomysłów, które mógłby dołączyć do własnego arsenału działań.

 

Reklamy